Kościół nie ograniczał nauki, a wręcz ją wspierał

Trafiłem na blog, gdzie autor odkrył „całą prawdę” i sumiennie postanowił walczyć z „największą zbrodniczą organizacją” tj. z Kościołem. Czytałem te brednie i czytałem, i naprawdę żal mi tego człowieka, że powtarza niedorzeczności propagowane od wielu wieków. Głupot tam wiele lecz wynalazłem kilka, które są powtarzane i wałkowane przez wielu przeciwników Kościoła. Mianowicie że Kościół hamował i hamuje naukę etc. Że Kościół jest zakłamany, złodziejski etc.

Dlatego czas obalić te fałszywe oskarżenia (wielu już obalało, ale raz jeszcze nie zaszkodzi) i przedstawić dobrodziejstwo Kościoła w odpowiedzi na puste obwinienia, bo zapewne zauważyłeś Czytelniku tudzież Czytelniczko, iż ataki na Kościół składają się z pustych słów nie popartych żadnym mocnym rzeczowym argumentem. A więc do dzieła!

Zacząć należy od tego, iż uderzający w Kościół „jaśnie oświeceni” zazwyczaj wskazują na konflikt między Kościołem a nauką. Są tego tak pewni, że przy oczernianiu aż się śmieją. Oczywiście nigdy swoich oskarżeń nie zweryfikowali. Opierają się one [te oskarżenia] na ich domysłach, przeświadczeniu że tak na pewno było i koniec.

A to nie prawda. Pomiędzy Kościołem a nauką konfliktu nie było. Kościół i nauka żyli w zgodzie. Skąd ta pewność? To właśnie katoliccy mnisi zapewnili nieśmiertelność dziełom starożytnych. Także uniwersytety są dziełem Kościoła. Wcześniej kształcenie odbywało się w domach możnych, a uniwersytety dały możliwość kształcenia się większej ilości spragnionych wiedzy, a tym samym przyczyniły się do rozwoju kultury, poglądów, sztuki i wielu jeszcze innych nauk jak biologia, medycyna, matematyka, fizyka, astronomia, filozofia.

Astronomia? A Kopernik?

Otóż proszę Państwa jest to największe przekłamanie szerzone przez „jaśnie światłych z niezbitymi dowodami na swoje racje”.

To właśnie świat protestancki obwiniał papieża, gdy ten uznał teorię heliocentryczną Mikołaja Kopernika, że jest prócz wrogiem Boga, jest także propagatorem fałszywej nauki przeciwnej do tej przedstawionej w Biblii. Ten zamęt, który siali protestanci wykorzystali ludzie znajdujący się blisko papieża, a jednocześnie wrogowie Galileusza. Przekonali wreszcie papieża Urbana, że teoria heliocentryczna niesie tylko chaos i zgorszenie. Mimo tym zabiegom przeciwników heliocentryzmu nigdy nie osiągnęli oni tego, by teorię heliocentryczną uznać jako herezję. Kościół zachował rozsądek.

Jedyne co udało się osiągnąć przeciwnikom heliocentryzmu to to, że książki na temat nowej teorii zostały objęte cenzurą. Ale spokojnie zapaleni przeciwnicy Kościoła. Nie tak łatwo. Cenzura ta polegała na umieszczeniu w każdej takiej książce wstępu, który zawierał opis, że dana publikacja ma charakter prywatnych poglądów i maja charakter badawczy.

Czas na genetykę!

Genetykę? – zapyta Czytelnik. Otóż to. Ojciec Gregor Johann Mendel, augustianin, prowadził badania w takich dziedzinach jak meteorologia oraz genetyka. Ta druga chyba jeszcze wówczas nie istniała więc o. Gregora trzeba uznać za prekursora. Za katolickiego duchownego (ba!) prekursora genetyki.

W przyklasztornym ogródku rozpoczął hodowlę roślin i prowadził na nich badania pod kątem zmienności dziedziczenia. Mimo tego był znany głównie z badań meteorologicznych, aczkolwiek w 1900 trzej niezależni naukowcy potwierdzili wyniki jego prac. Dzisiaj dzięki temu mamy dwa prawa Mendla choć prawidłowo winno być Prawa księdza Gregora Mendla.

To nie koniec!

We wcześniejszych wiekach, przed o. Gregorem Mendlem żyli jeszcze inni katoliccy duchowni, którzy przyczynili się do rozwoju nauki oraz sztuki, m.in. Guido z Arezzo opracował nowoczesny zapis nutowy, możemy pić szampana Dom Pérignon, bo benedyktyn Dom Pierre Pérignon go wynalazł. Ojciec Święty Sylwester II skonstruował pierwszy na świecie zegar mechaniczny, zakon cystersów rozwijał sztukę metalurgii oraz hutnictwa, natomiast jezuici wykazali się w fizyce eksperymentalnej, astronomii,  meteorologii, kartografii, geomagnetyzmu i również w sejsmologii. Myślicie, że kto jest ojcem egiptologii? Katolicki duchowny oczywiście – ks. Athanasius (Atanazjusz) Kircher. Zaś prof. L. Heilbron z Uniwersytetu w Berkeley napisał:

„Kościół rzymskokatolicki przeznaczył więcej wsparcia i pomocy finansowej na rzecz rozwoju astronomii przez okres sześciuset lat (od czasu odrodzenia nauki antycznej w późnym średniowieczu do oświecenia) niż jakakolwiek inna instytucja lub prawdopodobnie wszystkie instytucje razem wzięte”

Wysoki sądzie. To wszystko. Nie mam więcej nic do powiedzenia.

Jeszcze jedno Drodzy Czytelnicy, używajcie powyższych informacji jako argumentów gdy usłyszycie, że to powrót do średniowiecza, że Kościół jest jak średniowiecze itp. sugerujące jasno, że Kościół jest zacofany, bo w rzeczy samej tak nie jest i tak – co lepsza – nie było. Więc proszę Was o to, abyście walczyli, daję Wam młot na ateistów i wszelkich podżegaczy, chwyćcie mocno i walcie!

Dodaj komentarz